piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 1: Powrót na Ziemie

Ohayo! To mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość.

~*~

Każda galaktyka ma swoje centrum - słońce. Naszą planetą jest Aion w której żyją smoki, a właściwie Smoczy Wojownicy. Stworzenia te nie mają szczególnie pokojowych zamiarów, ale również nie są agresywne. W naszej galaktyce panują następująco :
- Asha pani śmierci, gwiazd, posługuje się wszystkimi żywiołami, jest też ,,duszą'' Ziemi  i Urgash chaosu i księżyca.
- Malassa pani cienia i mroku
- Ylath pani powietrza i błyskawic
- Elrath pani światła i słońc
- Shalassa pani wody
- Sylanna pani natury i mądrości
- Arkath pani ognia
Istnieje również Senta nasza trenerka i opiekunka za życia władała galaktyką, a teraz jest naszą bohaterką, która pokonała zło. Kiedyś byliśmy sprawiedliwymi władcami, lecz ktoś się sprzeciwił. Urgashowi już nie wystarczało bycie Bogiem. Kiedy zabił Sente został wygnany przez Ashe, jej następczynię. Gdy odchodził poprzysiągł, że wróci. Teraz całe Ginga, a wraz z nim cała galaktyka zostaje pod opieką 7 smoczyc. Pomimo wielu miliardów lat doświadczenia, bycia Bogami i wielkich mocy Wojowniczki ciągle boją się ataku ze strony Urgasha.
~*~
Minęło sporo czasu od odejścia Urgasha. Asha postanowiła wrócić na stworzoną przez siebie planetę - Ziemię. Jakie było jej zdziwienie, gdy wcześniej bezludna planeta została zaludniona. Zaciekawiona postanowiła ich poobserwować. Zdołała zauważyć 2 rzeczy:
- żyli spokojnie bez żadnych trosk
- potrafili posługiwać się magią jej przyjaciółek.
Zauważyła też że ich moce były niekompletne. Nie potrafili także połączyć mocy, każdy posługiwał się tylko jednym żywiołem. Nagle poczuła chęć poznania ich z bliska. Wylądowała i przybrała ludzką postać. Jej wygląd bardzo różnił się od smoczej formy. Miała długie białe włosy, równie jasną cerę i duże krwisto czerwone oczy. Miała na sobie biały golf, czarną bluzę z kapturem we wzorki, ciemno niebieskie jeansy oraz  wysokie czarne glany na platformie. Po udanej transformacji udała się do centrum miasta Dragon Blood. W nim odbywały się walki żywiołów. Akurat odbywała się walka pomiędzy Mizu i Kasai. Smok zaobserwował, to że rzadne z nich nie osiągnęło perfekcji. Asha zapragnęła sama stoczyć taki pojedynek więc zapisała się na liście zgłoszeniowej. Po kilku minutach usłyszała głos sędzi.
- Teraz odbędzie się walka pomiędzy Ashą, użytkowniczką magii powietrza i Naomi, maginią wody!
Białowłosa stanęła na polu walki. Jej przeciwniczką okazała się niska brązowowłosa dziewczyna z dużymi niebieskimi oczami. Ubrana była w biało-zieloną koszulę z bufiastymi rękawami i zieloną spudnicę w czarną kratę oraz czarne zakolanówki. Rozległ się głos gongu. Walka rozpoczęła się. Bogini użyła kilku powietrznych ostrzy, które skutecznie przedarły się przez wodną tarcze przeciwniczki. Po nieudanym bloku, Naomi była na tyle zdezerientowana, że nie zauważyła kolejnego ataku który uderzył ją od tyłu. Tym razem było nim ludzkiej wielkości tornado. Brązowowłosa padła z krzykiem na ziemię. Asha szybko odeszła w pobliską uliczkę, którą doszła do parku. Usiadła pod wierzbą przy rzece. Zaczęła analizować dzisiejszy dzień. Obejrzała dzisiaj walki wszystkich żywiołów. Nic ciekawego w sobie nie mieli. Zero doświadczenia sami słabeusze. Nad rzeką zauważyła wysokiego chłopaka. Miał on rozczochrane czerwone włosy i piękne przenikliwe brązowe oczy. Spoglądał smutno w niebo. Cicho wzdechnął i obrócił się w stronę czerwonookiej. Przyglądali się sobie przez dłuższą chwile. Chłopakowi nagle błysły oczy, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, ale także radość. Dziewczyna już chciała wstać i podejść do niego, i zapytać o co mu chodzi, gdy przed nią pojawiła się twarz niebieskookiej.
- Jak to zrobiłaś? - Spytała.
- Ale co? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie wyraźnie zdziwiona Asha.
- Jak tak szybko mnie pokonałaś? Nie zdążyłam nawet wykonać jakikolwiek atak.
- Zwykłe szczęście. - Odpowiedziała z uśmiechem. Potrafiła doskonale kłamać.
- To było obłędne! Ta szybkość, precyzja i doskonałe wyczucie czasu i wogóle.
- Dzięki, ale to nic specjalnego.
- Dokąd teraz idziesz? Może wyruszysz razem z nami w podróż.
- W podróż? Jaką podróż?
- To ty jeszcze nie wyruszałaś?
- Nie. - Odpowiedziała.
- To chodź z nami!
- Dobra, ale z jakimi wami?
- Z moimi przyjaciółmi. Z Akirą, jest magiem ziemi i Ryu on jest magiem ognia.
- Jeszcze jedno pytanie. Na czym polega ta cała podróż?
- Każdy mag odwiedza miasta żywiołów i zdobywa specjalne odznaki walcząc z mistrzami danego żywiołu. Gdy zdobędziesz minimum 3 możesz wystartować w finale.
- Jest 7 miast tak?
- Nom.
Dla czerwonookiej znaczyło to tylko tyle, że nie będzie mogła przemienić się w smoka i dość długą przygodę.
- A gdzie są pozostali członkowie twojej drużyny? - Spytała Asha.
- Powinni siedzieć w tym pubie. - Odpowiedziała Naomi wskazując na zadbany budynek.
- To co idziemy nie?
Brązowowłosa pomogła wstać nowej członkini. Bogini przypomniała sobie o czerwonowłosym chłopaku. Zaczęła rozglądać się dookoła. Uwadze niebieskookiej to nie umknęło.
- Szukasz czegoś?
- Przed chwilą stał tu wysoki chłopak. Widziałaś może gdzie poszedł?
- Chłopak? A faktycznie był tu jakiś, ale nie wiem gdzie poszedł.
- Trudno.
Dziewczyny ruszyły w stronę baru. Gdy tylko weszły prawie oberwały szklanym kuflem. Jak się okazało rzucił nim starszy mężczyzna. Dziewczęta rozejrzały się i ujrzały kłócącego się brązowowłosego chłopaka z ów mężczyzną i zielonookiego nastolatka, który próbował ich rozdzielić.
- Chłopie uspokój się! - Krzyknął blondwłosy nastolatek.
- Nie trzeba było kraść moich owoców! - Odkrzyknął właściciel.
- To oni? - Zapytała Asha.
- Ta. - Odpowiedziała zażenowana Naomi.
- Nie trzeba im pomóc?
- Chyba trzeba.
Podeszły do nich. Naomi od razu walnęła przyjaciół w tył głowy przepraszając za nich. Białowłosa zapłaciła za skradzione owoce i szkody. Niebieskooka chwyciła blondyna za kołnierz, a Asha brązowowłosego i wyrzuciły ich za drzwi na ulicę.
- Co wam znowu do głowy przyszło!? - Krzyknęła wściekła niska dziewczyna.
- Długo cię nie było zrobiłem się głodny. Nie miałem pieniędzy więc chciałem ukraść kilka owoców, ale ten staruch mnie przyłapał i zrobił aferę.
- Z tobą zawsze są jakieś problemy. Miałeś go pilnować! - Zwróciła się teraz do zielonookiego.
- W toalecie byłem! A po za tym nie jestem jego niańką! Przy okazji kto to? - Spytał wskazując na czerwonooką.
- Poznajcie Ashę. Będzie z nami podróżować.
- Hej, jestem Akira, a ten idiota to Ryu. - Powiedział blondyn.
- Cześć. Miło mi. - Odpowiedziała Asha.
- Więc jakim żywiołem się posługujesz? - Zapytał Ryu.
- Powietrzem.
- Powietrzem, co? Ryu jej nie polubi. Jak wszyscy wiemy wiatr zwieje ogień jak śmiecia! - Zaśmiał się Akira za co od razu oberwał od brązowowłosego w brzuch.
- Ja ci dam śmiecia! A co do niej. Nie jest źle już ją zaczynam lubić.
- Oni tak zawsze? - Spytała Asha szeptem brązowowłosą.
- Niestety tak. Ok, więc dokąd teraz idziemy? 
- Do Water. - Odpowiedział brązowooki.
- To ruszamy! - Wykrzyknęła radośnie białowłosa.
- Czekaj chwilę. Na piechotę chcesz iść? - Powiedział Akira. - Mój wujek mieszka niedaleko. Ma na składzie kilka wierzchowców. Na pewno pożyczy nam po jednym.
Ruszyli szeroką drogą w stronę dużego domu. W ogrodzie ujrzeli starszego mężczyznę.
- To on? - Spytała Naomi.
- Tak.
Całą grupą podeszli do mężczyzny.
- Witaj wujku. Chciałbym od ciebie wziąć kilka wierzchowców. Dla mnie i moich przyjaciół. Możemy?
- Oczywiście bierzcie. Chodźcie za mną.
Mężczyzna zaprowadził ich do stajni.
- Wybieraj pierwsza Naomi.
Dziewczyna po dłuższej chwili wybrała jednorożca. Po niej wybierał Akira. Wybrał on zielonego smoka. Ryu wziął czarnego smoka.
- Teraz ty. - Powiedział brązowooki.
Czerwonooka nie chętnie dokonała wyboru, ponieważ sama mogła lecieć. Jednak nie chciała jeszcze się demaskować. W końcu wybrała gryfa.

~*~

Skończyłam mam nadzieje , że się wam spodobało.



    

poniedziałek, 17 grudnia 2012