sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 2 : Miasto Water

Witam znowu! Od razu chcę przeprosić i poinformować że u mnie rozdziały będą pojawiały się powoli ze względu na problemy z netem. Na razie tyle, zapraszam na rozdział!!

~*~

Podczas jazdy na swych wierzchowcach niebieskooka wypytywała białowłosą.
-Więc skąd pochodzisz?
- Z Aion, to małe miasteczko. O tam. - Wskazała palcem na zachód.
- Dobra, a masz rodzeństwo?
- Takie jakby siostry.
- A czy...
- Noemi przestań! - Wtrącił się blądwłosy -Jak będzie chciała to sama nam coś o sobie opowie.
- Hej, bardzo chętnie coś o sobie powiem. - Uspokoiła ich czerwonooka.- Więc pochodzę z Aion to wiecie, mam takie jakby siostry.Swoich rodziców nie znałam bo umarli bardzo dawno temu. No i posługuję się powietrzem. Mam 20 lat. To takie podstawowe informacje o mnie.
Reszta drogi minęła w milczeniu.
- Patrzcie! To jest to miasto! - Wykrzyczała brązowowłosa, pokazując pierwszy budynek po czym zeskoczyła z jednorożca. Białowłosa robiła to co wszyscy by się przedwcześnie nie zdemaskować. Podeszła do gryfa i klepnęła go kilka razy po głowie. Wszystkie wierzchowce zaczęły się kurczyć i zmieniać w srebrne i złote figurki. 
- No widzę, że wiesz jak się obchodzić z gryfami. - Pochwalił ją zielonooki.
- Tak wszystko wiem, zero przypadku. - Powiedziała niepewnie
- Oh... patrzcie na te tłumy... - Dziewczyna rozejrzała się - To pewnie sala powietrza! - Pokazała kciukiem na szklany budynek.
- To jest to? Co tam... Chodźcie! - Wykrzyczał radośnie jasnowłosy.
Minutę później cała czwórka stała już pod drzwiami. Weszli do środka i zostali miło przywitani.
- Witam nowych wojowników w mojej sali!- Powiedziała wysoka czarnowłosa kobieta o niebieskich oczach jak niebo. Na sobie miała niebieską bluzę we wzorki. Nosiła również krótkie spodnie, które odsłoniły długie nogi. Miała też białą chustę na szyi.
- To pani jest mistrzynią wody?- Spytała czerwonooka.
- Tak. Nazywam się Mari. Pewnie jesteście tu po to by mnie pokonać. Chodźcie, więc za mną.
Po drodze niebieskooka spytała ich o imienia. Kobieta zaprowadziła ich do wielkiego pomieszczenia wypełnionego wodą, było tam jedynie miejsce dla widowni i średniej wielkości wysepka na środku.
- Asho, może rozpoczniesz?
- Z przyjemnością. - Oznajmiła z tajemniczym uśmiechem i wskoczyła na wyspę.
Przyjaciele dziewczyny ruszyli w stronę miejsc dla widowni. Kiedy obie dziewczyny stanęły na wysepce, można było już rozpocząć pierwszą walkę. Czarnowłosa użyła ataku zwanego ,,Wodnymi wilkami". Przed nią pojawiło się 10 niebieskich psów. Zwierzęta od razu ruszyły na Ashę. Udało się jej uniknąć prawie wszystkich. Jeden zaatakował ją od tyłu i ogryzł w kark. Szybko odrzuciła wilka i przecięła go kosą wytworzoną z powietrza. Przyłożyła rękę do rany. Mocno krwawiła. Postanowiła szybko to zakończyć. Wyprostowała się i zamknęła oczy. Zaczęła mamrotać jakieś dziwne słowa. Powoli wzniosła się na wysokość około 5 metrów. Otworzyła szeroko oczy, które miały teraz źrenice w kształcie pentagramu. Powietrze wokół niej i jej przeciwniczki zaczęło zanikać. Czarnowłosa powoli zaczęła się dusić. Wytworzyła sporej wielkości tsunami. Białowłosa wyciągnęła rękę i uśmiechnęła się złowrogo. Fale rozbiły się pod wpływem jej dotknięcia. Niebieskooka otworzyła szeroko oczy i patrzyła na Ashę z przerażeniem. Dziewczyna podleciała do niej niczym duch.  Podniosła rękę do góry. Mari upadła na ziemię i skuliła się, wdychając ostatnie resztki powietrza. Kobieta czekała na atak, lecz nic się nie stało. Po chwili poczuła, że znowu może swobodnie oddychać. Podniosła powoli głowę i spojrzała na swoją przeciwniczkę. Kucała przed nią z przechyloną głową w prawą stronę. 
- C...coś...coś ty zrobiła? - Spytała przerażona Mari.
- Hm? Nic specjalnego. - Wzruszyła ramionami.
- Nic specjalnego?! Ty mnie prawie zabiłaś! - Wykrzyczała czarnowłosa.
Czerwonooka wstała i spojrzała na mistrzyni z góry.
- Prawie zabiłam? Ty jesteś śmieszna? Ty jako "mistrzyni" powinnaś coś takiego złamać jakimś zaklęciem czy coś. Po co ja w ogóle z tobą gadam? Daj mi odznakę i znikam.
Niebieskooka wstała i odsunęła się kilka kroków do Ashy. Wyciągnęła z zewnętrznej kieszeni bluzy małą białą odznakę z symbolem wody. Rzuciła ją w stronę nastolatki. Białowłosa zręcznie ją złapała i ruszyła w stronę wyjścia. Odwróciła się jeszcze w stronę przegranej i powiedziała pewnie i z wyższością.
- Jesteś słaba. Nie zasługujesz na swój tytuł. 
Przeszła obok swoich towarzyszy i rzuciła tylko w ich stronę:
- Poczekam na was na dworze.
Usiadła na jednym z dużych kamieni stojącym przed wejściem. Nagle wszystko zaczęło ją boleć. Syknęła z bólu. Rozejrzała się dookoła czy nikogo nie ma w pobliżu. Użyła na sobie magii leczniczej. Ból zmalał, ale nie zniknął całkowicie. Westchnęła i spojrzała z tęsknotą w niebo.
- Nie myślałam, że kiedyś jeszcze użyję tego zaklęcia. Jednak się do czegoś przydałeś idioto.... Musi ci być naprawdę ciężko jeśli wszystko mnie teraz boli. - Powiedziała do siebie ze smutnym uśmiechem. 
Po pół godzinie czekania w końcu usłyszała głosy swoich przyjaciół. Ryu i Akira byli trochę poturbowani, lecz wciąż byli w stanie kłócić się i popychać po drodze. Noemi miała kilka głębszych ran, ale nie było to nic poważnego.
- Jak wam poszło? - Spytała się od niechcenia Asha.
Noemi otoczyła dołująca aura.
- Ja i Akira przegraliśmy. Tylko Ryu się udało.
- Mi się udało, bo ja mam wrodzony talent, nie jak wy. - Uśmiechnął się drwiąco.
Akira uderzył go w głowę.
- Zamknij się. Nie dołuj jej jeszcze bardziej, iskierko.
- Sam się zamknij, krecie! Myślisz, że jak masz ładną buźkę to wolno ci wszystko? - Brązowowłosy skoczył na blondyna i zaczął się z nim bić.
Brązowowłosa spojrzała na nich jak na idiotów. Białowłosa już chciała ich rozdzielić, ale zatrzymała ją Noemi.
- Zostaw ich. Zaraz przestaną. - Powiedziała jeszcze bardziej zdołowana.
- Nie martw się. Na pewno zdobędziesz odznakę w następnym mieście. - Poklepała ją pocieszająco po ramieniu z wesołym uśmiechem.
- Fakt. Dam radę!
- Tak trzymaj. - Spojrzała na nadal bijących się chłopców. - Jeśli w tej chwili nie przestaniecie to nie dostaniecie kolacji. - Zagroziła.
Chłopcy natychmiast przestali. Dziewczyny westchnęły i ruszyły w stronę dużego ciemnoczerwonego budynku. Cała paczka weszła do niego i poszła w stronę jadalni. Wszyscy najedli się do pełna. Oczywiście nie odbyło się bez alkoholu. Asha jednak nie wzięła do ust ani kropelki. Nie przepadała za tego rodzaju trunkami.
- Aaa właśnie, Asha. Skąd nauczyłaś się tej suuper mocy, którą pokonałaś Mari? - Spytał Ryu.
Dziewczyna zamrugała zdziwiona nagłym pytaniem.
- Nauczył mnie ją mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. - Wyjaśniła.
- A jest przystojny? - Zapytała z nadzieją brązowowłosa.
- Raczej był. Ale, tak. Był też bardzo wysoki i inteligentny. 
- Był? Co się z nim stało? - Spytał zaciekawiony Akira.
Białowłosa siedziała cicho. Nic mu nie odpowiedziała.
- Akira, nie pyta się o takie rzeczy. - Noemi skarciła go i delikatnie uderzyła pięścią w głowę.
- Przepraszam, że się pytałem....
- Umm... Noemi, może pójdziemy już do swoich pokoi? - Zapytała smętnie czerwonooka.
- Pewnie. - Brązowowłosa zabrała swoje rzeczy. Po drodze na schodach zmierzyła jeszcze tylko zielonookiego mordującym spojrzeniem. 
~*~
Nadszedł wieczór. Dziewczyny były już gotowe do spania. Z pokoju chłopców można było usłyszeć odgłosy bijatyk. Nastolatki nie zwracały najwyraźniej na nich uwagi. Asha położyła się do swojego łóżka i przykryła kołdrą. Noemi usiadła na swoim. Po dłuższej chwili ciszy białowłosa usłyszała jej głos.
- Hej, Asha. - Powiedziała cicho.
- Co?
- Mogę cię o coś zapytać? - Spytała niepewnie.
- Jasne. Dawaj.
- Emm... Miałaś kiedyś chłopaka?
- Eh... Nie, nie miałam. - Odwróciła się w stronę przyjaciółki. - Ale wiesz? Kochałam się w takim jednym.
- Ooo. W kim?
- Imienia nie mogę powiedzieć, ale mogę powiedzieć, że miał czerwone włosy i brązowe oczy. 
- Miał? Czy to ten sam co nauczył cię tej techniki?
- Może... A teraz wybacz. Chcę spać.
- Dobrze. Zasłonię tylko to okno. Denerwuje mnie ten księżyc w pełni.
- Ach...Wspomnienia...
- Wspomnienia? Z księżycem? - Zapytała zdziwiona niebieskooka.
- Yhym. Ale to nic takiego. Dobranoc.

~*~


Teraz jest trochę nudno wiem, ale później się rozkręci. Obiecuje!!!!!!!!!!!!!!!!

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 1: Powrót na Ziemie

Ohayo! To mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość.

~*~

Każda galaktyka ma swoje centrum - słońce. Naszą planetą jest Aion w której żyją smoki, a właściwie Smoczy Wojownicy. Stworzenia te nie mają szczególnie pokojowych zamiarów, ale również nie są agresywne. W naszej galaktyce panują następująco :
- Asha pani śmierci, gwiazd, posługuje się wszystkimi żywiołami, jest też ,,duszą'' Ziemi  i Urgash chaosu i księżyca.
- Malassa pani cienia i mroku
- Ylath pani powietrza i błyskawic
- Elrath pani światła i słońc
- Shalassa pani wody
- Sylanna pani natury i mądrości
- Arkath pani ognia
Istnieje również Senta nasza trenerka i opiekunka za życia władała galaktyką, a teraz jest naszą bohaterką, która pokonała zło. Kiedyś byliśmy sprawiedliwymi władcami, lecz ktoś się sprzeciwił. Urgashowi już nie wystarczało bycie Bogiem. Kiedy zabił Sente został wygnany przez Ashe, jej następczynię. Gdy odchodził poprzysiągł, że wróci. Teraz całe Ginga, a wraz z nim cała galaktyka zostaje pod opieką 7 smoczyc. Pomimo wielu miliardów lat doświadczenia, bycia Bogami i wielkich mocy Wojowniczki ciągle boją się ataku ze strony Urgasha.
~*~
Minęło sporo czasu od odejścia Urgasha. Asha postanowiła wrócić na stworzoną przez siebie planetę - Ziemię. Jakie było jej zdziwienie, gdy wcześniej bezludna planeta została zaludniona. Zaciekawiona postanowiła ich poobserwować. Zdołała zauważyć 2 rzeczy:
- żyli spokojnie bez żadnych trosk
- potrafili posługiwać się magią jej przyjaciółek.
Zauważyła też że ich moce były niekompletne. Nie potrafili także połączyć mocy, każdy posługiwał się tylko jednym żywiołem. Nagle poczuła chęć poznania ich z bliska. Wylądowała i przybrała ludzką postać. Jej wygląd bardzo różnił się od smoczej formy. Miała długie białe włosy, równie jasną cerę i duże krwisto czerwone oczy. Miała na sobie biały golf, czarną bluzę z kapturem we wzorki, ciemno niebieskie jeansy oraz  wysokie czarne glany na platformie. Po udanej transformacji udała się do centrum miasta Dragon Blood. W nim odbywały się walki żywiołów. Akurat odbywała się walka pomiędzy Mizu i Kasai. Smok zaobserwował, to że rzadne z nich nie osiągnęło perfekcji. Asha zapragnęła sama stoczyć taki pojedynek więc zapisała się na liście zgłoszeniowej. Po kilku minutach usłyszała głos sędzi.
- Teraz odbędzie się walka pomiędzy Ashą, użytkowniczką magii powietrza i Naomi, maginią wody!
Białowłosa stanęła na polu walki. Jej przeciwniczką okazała się niska brązowowłosa dziewczyna z dużymi niebieskimi oczami. Ubrana była w biało-zieloną koszulę z bufiastymi rękawami i zieloną spudnicę w czarną kratę oraz czarne zakolanówki. Rozległ się głos gongu. Walka rozpoczęła się. Bogini użyła kilku powietrznych ostrzy, które skutecznie przedarły się przez wodną tarcze przeciwniczki. Po nieudanym bloku, Naomi była na tyle zdezerientowana, że nie zauważyła kolejnego ataku który uderzył ją od tyłu. Tym razem było nim ludzkiej wielkości tornado. Brązowowłosa padła z krzykiem na ziemię. Asha szybko odeszła w pobliską uliczkę, którą doszła do parku. Usiadła pod wierzbą przy rzece. Zaczęła analizować dzisiejszy dzień. Obejrzała dzisiaj walki wszystkich żywiołów. Nic ciekawego w sobie nie mieli. Zero doświadczenia sami słabeusze. Nad rzeką zauważyła wysokiego chłopaka. Miał on rozczochrane czerwone włosy i piękne przenikliwe brązowe oczy. Spoglądał smutno w niebo. Cicho wzdechnął i obrócił się w stronę czerwonookiej. Przyglądali się sobie przez dłuższą chwile. Chłopakowi nagle błysły oczy, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie, ale także radość. Dziewczyna już chciała wstać i podejść do niego, i zapytać o co mu chodzi, gdy przed nią pojawiła się twarz niebieskookiej.
- Jak to zrobiłaś? - Spytała.
- Ale co? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie wyraźnie zdziwiona Asha.
- Jak tak szybko mnie pokonałaś? Nie zdążyłam nawet wykonać jakikolwiek atak.
- Zwykłe szczęście. - Odpowiedziała z uśmiechem. Potrafiła doskonale kłamać.
- To było obłędne! Ta szybkość, precyzja i doskonałe wyczucie czasu i wogóle.
- Dzięki, ale to nic specjalnego.
- Dokąd teraz idziesz? Może wyruszysz razem z nami w podróż.
- W podróż? Jaką podróż?
- To ty jeszcze nie wyruszałaś?
- Nie. - Odpowiedziała.
- To chodź z nami!
- Dobra, ale z jakimi wami?
- Z moimi przyjaciółmi. Z Akirą, jest magiem ziemi i Ryu on jest magiem ognia.
- Jeszcze jedno pytanie. Na czym polega ta cała podróż?
- Każdy mag odwiedza miasta żywiołów i zdobywa specjalne odznaki walcząc z mistrzami danego żywiołu. Gdy zdobędziesz minimum 3 możesz wystartować w finale.
- Jest 7 miast tak?
- Nom.
Dla czerwonookiej znaczyło to tylko tyle, że nie będzie mogła przemienić się w smoka i dość długą przygodę.
- A gdzie są pozostali członkowie twojej drużyny? - Spytała Asha.
- Powinni siedzieć w tym pubie. - Odpowiedziała Naomi wskazując na zadbany budynek.
- To co idziemy nie?
Brązowowłosa pomogła wstać nowej członkini. Bogini przypomniała sobie o czerwonowłosym chłopaku. Zaczęła rozglądać się dookoła. Uwadze niebieskookiej to nie umknęło.
- Szukasz czegoś?
- Przed chwilą stał tu wysoki chłopak. Widziałaś może gdzie poszedł?
- Chłopak? A faktycznie był tu jakiś, ale nie wiem gdzie poszedł.
- Trudno.
Dziewczyny ruszyły w stronę baru. Gdy tylko weszły prawie oberwały szklanym kuflem. Jak się okazało rzucił nim starszy mężczyzna. Dziewczęta rozejrzały się i ujrzały kłócącego się brązowowłosego chłopaka z ów mężczyzną i zielonookiego nastolatka, który próbował ich rozdzielić.
- Chłopie uspokój się! - Krzyknął blondwłosy nastolatek.
- Nie trzeba było kraść moich owoców! - Odkrzyknął właściciel.
- To oni? - Zapytała Asha.
- Ta. - Odpowiedziała zażenowana Naomi.
- Nie trzeba im pomóc?
- Chyba trzeba.
Podeszły do nich. Naomi od razu walnęła przyjaciół w tył głowy przepraszając za nich. Białowłosa zapłaciła za skradzione owoce i szkody. Niebieskooka chwyciła blondyna za kołnierz, a Asha brązowowłosego i wyrzuciły ich za drzwi na ulicę.
- Co wam znowu do głowy przyszło!? - Krzyknęła wściekła niska dziewczyna.
- Długo cię nie było zrobiłem się głodny. Nie miałem pieniędzy więc chciałem ukraść kilka owoców, ale ten staruch mnie przyłapał i zrobił aferę.
- Z tobą zawsze są jakieś problemy. Miałeś go pilnować! - Zwróciła się teraz do zielonookiego.
- W toalecie byłem! A po za tym nie jestem jego niańką! Przy okazji kto to? - Spytał wskazując na czerwonooką.
- Poznajcie Ashę. Będzie z nami podróżować.
- Hej, jestem Akira, a ten idiota to Ryu. - Powiedział blondyn.
- Cześć. Miło mi. - Odpowiedziała Asha.
- Więc jakim żywiołem się posługujesz? - Zapytał Ryu.
- Powietrzem.
- Powietrzem, co? Ryu jej nie polubi. Jak wszyscy wiemy wiatr zwieje ogień jak śmiecia! - Zaśmiał się Akira za co od razu oberwał od brązowowłosego w brzuch.
- Ja ci dam śmiecia! A co do niej. Nie jest źle już ją zaczynam lubić.
- Oni tak zawsze? - Spytała Asha szeptem brązowowłosą.
- Niestety tak. Ok, więc dokąd teraz idziemy? 
- Do Water. - Odpowiedział brązowooki.
- To ruszamy! - Wykrzyknęła radośnie białowłosa.
- Czekaj chwilę. Na piechotę chcesz iść? - Powiedział Akira. - Mój wujek mieszka niedaleko. Ma na składzie kilka wierzchowców. Na pewno pożyczy nam po jednym.
Ruszyli szeroką drogą w stronę dużego domu. W ogrodzie ujrzeli starszego mężczyznę.
- To on? - Spytała Naomi.
- Tak.
Całą grupą podeszli do mężczyzny.
- Witaj wujku. Chciałbym od ciebie wziąć kilka wierzchowców. Dla mnie i moich przyjaciół. Możemy?
- Oczywiście bierzcie. Chodźcie za mną.
Mężczyzna zaprowadził ich do stajni.
- Wybieraj pierwsza Naomi.
Dziewczyna po dłuższej chwili wybrała jednorożca. Po niej wybierał Akira. Wybrał on zielonego smoka. Ryu wziął czarnego smoka.
- Teraz ty. - Powiedział brązowooki.
Czerwonooka nie chętnie dokonała wyboru, ponieważ sama mogła lecieć. Jednak nie chciała jeszcze się demaskować. W końcu wybrała gryfa.

~*~

Skończyłam mam nadzieje , że się wam spodobało.



    

poniedziałek, 17 grudnia 2012