Witam znowu! Od razu chcę przeprosić i poinformować że u mnie rozdziały będą pojawiały się powoli ze względu na problemy z netem. Na razie tyle, zapraszam na rozdział!!
~*~
Podczas jazdy na swych wierzchowcach niebieskooka wypytywała białowłosą.-Więc skąd pochodzisz?
- Z Aion, to małe miasteczko. O tam. - Wskazała palcem na zachód.
- Dobra, a masz rodzeństwo?
- Takie jakby siostry.
- A czy...
- Noemi przestań! - Wtrącił się blądwłosy -Jak będzie chciała to sama nam coś o sobie opowie.
- Hej, bardzo chętnie coś o sobie powiem. - Uspokoiła ich czerwonooka.- Więc pochodzę z Aion to wiecie, mam takie jakby siostry.Swoich rodziców nie znałam bo umarli bardzo dawno temu. No i posługuję się powietrzem. Mam 20 lat. To takie podstawowe informacje o mnie.
Reszta drogi minęła w milczeniu.
- Patrzcie! To jest to miasto! - Wykrzyczała brązowowłosa, pokazując pierwszy budynek po czym zeskoczyła z jednorożca. Białowłosa robiła to co wszyscy by się przedwcześnie nie zdemaskować. Podeszła do gryfa i klepnęła go kilka razy po głowie. Wszystkie wierzchowce zaczęły się kurczyć i zmieniać w srebrne i złote figurki.
- No widzę, że wiesz jak się obchodzić z gryfami. - Pochwalił ją zielonooki.
- Tak wszystko wiem, zero przypadku. - Powiedziała niepewnie
- Oh... patrzcie na te tłumy... - Dziewczyna rozejrzała się - To pewnie sala powietrza! - Pokazała kciukiem na szklany budynek.
- To jest to? Co tam... Chodźcie! - Wykrzyczał radośnie jasnowłosy.
Minutę później cała czwórka stała już pod drzwiami. Weszli do środka i zostali miło przywitani.
- Witam nowych wojowników w mojej sali!- Powiedziała wysoka czarnowłosa kobieta o niebieskich oczach jak niebo. Na sobie miała niebieską bluzę we wzorki. Nosiła również krótkie spodnie, które odsłoniły długie nogi. Miała też białą chustę na szyi.
- To pani jest mistrzynią wody?- Spytała czerwonooka.
- Tak. Nazywam się Mari. Pewnie jesteście tu po to by mnie pokonać. Chodźcie, więc za mną.
Po drodze niebieskooka spytała ich o imienia. Kobieta zaprowadziła ich do wielkiego pomieszczenia wypełnionego wodą, było tam jedynie miejsce dla widowni i średniej wielkości wysepka na środku.
- Asho, może rozpoczniesz?
- Z przyjemnością. - Oznajmiła z tajemniczym uśmiechem i wskoczyła na wyspę.
Przyjaciele dziewczyny ruszyli w stronę miejsc dla widowni. Kiedy obie dziewczyny stanęły na wysepce, można było już rozpocząć pierwszą walkę. Czarnowłosa użyła ataku zwanego ,,Wodnymi wilkami". Przed nią pojawiło się 10 niebieskich psów. Zwierzęta od razu ruszyły na Ashę. Udało się jej uniknąć prawie wszystkich. Jeden zaatakował ją od tyłu i ogryzł w kark. Szybko odrzuciła wilka i przecięła go kosą wytworzoną z powietrza. Przyłożyła rękę do rany. Mocno krwawiła. Postanowiła szybko to zakończyć. Wyprostowała się i zamknęła oczy. Zaczęła mamrotać jakieś dziwne słowa. Powoli wzniosła się na wysokość około 5 metrów. Otworzyła szeroko oczy, które miały teraz źrenice w kształcie pentagramu. Powietrze wokół niej i jej przeciwniczki zaczęło zanikać. Czarnowłosa powoli zaczęła się dusić. Wytworzyła sporej wielkości tsunami. Białowłosa wyciągnęła rękę i uśmiechnęła się złowrogo. Fale rozbiły się pod wpływem jej dotknięcia. Niebieskooka otworzyła szeroko oczy i patrzyła na Ashę z przerażeniem. Dziewczyna podleciała do niej niczym duch. Podniosła rękę do góry. Mari upadła na ziemię i skuliła się, wdychając ostatnie resztki powietrza. Kobieta czekała na atak, lecz nic się nie stało. Po chwili poczuła, że znowu może swobodnie oddychać. Podniosła powoli głowę i spojrzała na swoją przeciwniczkę. Kucała przed nią z przechyloną głową w prawą stronę.
- C...coś...coś ty zrobiła? - Spytała przerażona Mari.
- Hm? Nic specjalnego. - Wzruszyła ramionami.
- Nic specjalnego?! Ty mnie prawie zabiłaś! - Wykrzyczała czarnowłosa.
Czerwonooka wstała i spojrzała na mistrzyni z góry.
- Prawie zabiłam? Ty jesteś śmieszna? Ty jako "mistrzyni" powinnaś coś takiego złamać jakimś zaklęciem czy coś. Po co ja w ogóle z tobą gadam? Daj mi odznakę i znikam.
Niebieskooka wstała i odsunęła się kilka kroków do Ashy. Wyciągnęła z zewnętrznej kieszeni bluzy małą białą odznakę z symbolem wody. Rzuciła ją w stronę nastolatki. Białowłosa zręcznie ją złapała i ruszyła w stronę wyjścia. Odwróciła się jeszcze w stronę przegranej i powiedziała pewnie i z wyższością.
- Jesteś słaba. Nie zasługujesz na swój tytuł.
Przeszła obok swoich towarzyszy i rzuciła tylko w ich stronę:
- Poczekam na was na dworze.
Usiadła na jednym z dużych kamieni stojącym przed wejściem. Nagle wszystko zaczęło ją boleć. Syknęła z bólu. Rozejrzała się dookoła czy nikogo nie ma w pobliżu. Użyła na sobie magii leczniczej. Ból zmalał, ale nie zniknął całkowicie. Westchnęła i spojrzała z tęsknotą w niebo.
- Nie myślałam, że kiedyś jeszcze użyję tego zaklęcia. Jednak się do czegoś przydałeś idioto.... Musi ci być naprawdę ciężko jeśli wszystko mnie teraz boli. - Powiedziała do siebie ze smutnym uśmiechem.
Po pół godzinie czekania w końcu usłyszała głosy swoich przyjaciół. Ryu i Akira byli trochę poturbowani, lecz wciąż byli w stanie kłócić się i popychać po drodze. Noemi miała kilka głębszych ran, ale nie było to nic poważnego.
- Jak wam poszło? - Spytała się od niechcenia Asha.
Noemi otoczyła dołująca aura.
- Ja i Akira przegraliśmy. Tylko Ryu się udało.
- Mi się udało, bo ja mam wrodzony talent, nie jak wy. - Uśmiechnął się drwiąco.
Akira uderzył go w głowę.
- Zamknij się. Nie dołuj jej jeszcze bardziej, iskierko.
- Sam się zamknij, krecie! Myślisz, że jak masz ładną buźkę to wolno ci wszystko? - Brązowowłosy skoczył na blondyna i zaczął się z nim bić.
Brązowowłosa spojrzała na nich jak na idiotów. Białowłosa już chciała ich rozdzielić, ale zatrzymała ją Noemi.
- Zostaw ich. Zaraz przestaną. - Powiedziała jeszcze bardziej zdołowana.
- Nie martw się. Na pewno zdobędziesz odznakę w następnym mieście. - Poklepała ją pocieszająco po ramieniu z wesołym uśmiechem.
- Fakt. Dam radę!
- Tak trzymaj. - Spojrzała na nadal bijących się chłopców. - Jeśli w tej chwili nie przestaniecie to nie dostaniecie kolacji. - Zagroziła.
Chłopcy natychmiast przestali. Dziewczyny westchnęły i ruszyły w stronę dużego ciemnoczerwonego budynku. Cała paczka weszła do niego i poszła w stronę jadalni. Wszyscy najedli się do pełna. Oczywiście nie odbyło się bez alkoholu. Asha jednak nie wzięła do ust ani kropelki. Nie przepadała za tego rodzaju trunkami.
- Aaa właśnie, Asha. Skąd nauczyłaś się tej suuper mocy, którą pokonałaś Mari? - Spytał Ryu.
Dziewczyna zamrugała zdziwiona nagłym pytaniem.
- Nauczył mnie ją mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. - Wyjaśniła.
- A jest przystojny? - Zapytała z nadzieją brązowowłosa.
- Raczej był. Ale, tak. Był też bardzo wysoki i inteligentny.
- Był? Co się z nim stało? - Spytał zaciekawiony Akira.
Białowłosa siedziała cicho. Nic mu nie odpowiedziała.
- Akira, nie pyta się o takie rzeczy. - Noemi skarciła go i delikatnie uderzyła pięścią w głowę.
- Przepraszam, że się pytałem....
- Umm... Noemi, może pójdziemy już do swoich pokoi? - Zapytała smętnie czerwonooka.
- Pewnie. - Brązowowłosa zabrała swoje rzeczy. Po drodze na schodach zmierzyła jeszcze tylko zielonookiego mordującym spojrzeniem.
~*~
Nadszedł wieczór. Dziewczyny były już gotowe do spania. Z pokoju chłopców można było usłyszeć odgłosy bijatyk. Nastolatki nie zwracały najwyraźniej na nich uwagi. Asha położyła się do swojego łóżka i przykryła kołdrą. Noemi usiadła na swoim. Po dłuższej chwili ciszy białowłosa usłyszała jej głos.- Hej, Asha. - Powiedziała cicho.
- Co?
- Mogę cię o coś zapytać? - Spytała niepewnie.
- Jasne. Dawaj.
- Emm... Miałaś kiedyś chłopaka?
- Eh... Nie, nie miałam. - Odwróciła się w stronę przyjaciółki. - Ale wiesz? Kochałam się w takim jednym.
- Ooo. W kim?
- Imienia nie mogę powiedzieć, ale mogę powiedzieć, że miał czerwone włosy i brązowe oczy.
- Miał? Czy to ten sam co nauczył cię tej techniki?
- Może... A teraz wybacz. Chcę spać.
- Dobrze. Zasłonię tylko to okno. Denerwuje mnie ten księżyc w pełni.
- Ach...Wspomnienia...
- Wspomnienia? Z księżycem? - Zapytała zdziwiona niebieskooka.
- Yhym. Ale to nic takiego. Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz